Dokument bez tytułu
 
   
 
 
     
 

 

 

  Wycieczka

[2014-05-13] Rozpoczął się sezon wycieczek i wyjazdów. Nasza „eskapada” odbyła się w sobotę 10. maja, pojechaliśmy do Słupska. Tuż po godzinie 1000 wyruszyliśmy spod budynku DPS z grupą 10 chłopców w kierunku stacji PKP. Po drodze na stację niebo trochę skropiło nas deszczem, ale nikomu to nie przeszkadzało – najważniejszy był dobry humor, a ten nie opuszczał nas przez cały wyjazd. Minuty oczekiwania i jest .... nasz pociąg. Zajęliśmy wygodne miejsca, gwizd i pociąg ruszył. Dla niektórych chłopców była to pierwsza w życiu podróż pociągiem. Z ogromnym zainteresowaniem chłopcy obserwowali zmieniające się za oknem krajobrazy, ludzi wsiadających do pociągu i wysiadających z niego, konduktora sprawdzającego bilety i z apetytem zjadali II śniadanie. Po niespełna godzinnej jeździe wysiedliśmy na dworcu w Słupsku i ruszyliśmy w „miasto”. Przechodząc przez kilka głównych ulic doszliśmy do Zamku Książąt Pomorskich, gdzie w Herbaciarni w dawnym Spichlerzu Richtera wspólnie popijaliśmy herbatę i kawę, a nasze podniebienia delektowały się pysznym sernikiem. Nasi podopieczni bacznie rozglądali się po wnętrzach Herbaciarni – surowe ściany, drewniane belki, zdjęcia dawnego Słupska oraz stare umeblowanie nadają temu miejscu swoisty klimat – poczucie pewnego cofnięcia się w czasie, odcięcia od teraźniejszości na zewnątrz.
Kolejnym etapem naszej wędrówki po stolicy powiatu był spacer wzdłuż odcinka rzeki Słupi, przejście w okolice budynku Starostwa Powiatowego, a potem rynku. Weszliśmy do przepięknego kościoła Mariackiego, gdzie wyciszeni skupiliśmy się na wspólnej modlitwie zainicjowanej przez panią Joannę Orlik. Po wyjściu z kościoła naszą uwagę skupiła nie lada atrakcja – replika wagonu tramwajowego (niestety nie można było wejść do środka). Tramwaje jeździły po Słupsku od 1910 roku przez ponad 40 lat. Następnie przeszliśmy koło fontanny, podziemnym przejściem do pięknego parku miejskiego podziwiając tam różnorodność roślinności. Kolejnym miejscem był ratusz – siedziba władz miasta oraz plac przed ratuszem ‑ Plac Zwycięstwa. Potem przeszliśmy przez centrum handlowe „Galeria Słupsk”, niektórzy skorzystali z okazji przejechania się – jak to nazwali – „schodami na prąd”, inni podziwiali sklepowe wystawy, kolejkę dla dzieci. Zbliżała się pora obiadu, z Galerii dziarskim krokiem wyruszyliśmy do miejsca, gdzie czekały już na nas zarezerwowane stoliki i kolejna niespodzianka. W barze „Pod Kasztanem” przemiła obsługa przyjęła zamówienie i zaczęto dla nas przygotowywać .... PIZZĘ! W oczekiwaniu na posiłek można było odpocząć i rozejrzeć w kolejnym nowym i bardzo przyjemnym miejscu. Kilkanaście minut oczekiwania i przed nami pojawiły się duże, pachnące pizze, prosto z pieca. Panie nauczycielki nakładały na talerze kawałki, każdy smarował sobie ketchupem lub sosem czosnkowym, w ruch poszły noże, widelce i .. ręce. Kawałki pizzy znikały z talerzy w zaskakującym tempie, do ostatniego kęsa. wszyscy zgodnie stwierdzili, że pizze były pyszne, a osobliwe miejsce „Pod Kasztanem” warte tego, by kiedyś tu wrócić. podziękowaliśmy za obsługę, pyszne jedzenie i ruszyliśmy w dalszą drogę wzdłuż ulicy Wojska Polskiego w kierunku dworca PKP. I tu – mała przyjemność – lody. Smakowały tak bardzo, że u niektórych pozostawiły czekoladowy ślad na buzi. Potem przeszliśmy na dworcowy peron, gdzie w oczekiwaniu na nasz pociąg, „odprawiliśmy” pociągi do Gdyni i Szczecina. Gdy już zajęliśmy miejsca w pociągu do Przytocka, zmęczenie dało o sobie znać, Adrian nawet głośno martwił się „Boże, jak ja dojdę?”. droga powrotna minęła bardzo szybko, zmęczeni ale bardzo zadowoleni wróciliśmy szczęśliwie do domu.
Zmęczenie przeminie, a wspomnienia z fajnego wyjazdu pozostaną. Chłopcy sami stwierdzili, że było super. Za wyjazd i opiekę podziękowali paniom: Anecie Jankowskiej, Joannie Orlik, Joannie Sobczak i Joannie Sycz.
/A.Jankowska/

zdjecia 
powrót